Tybetańska Księga Umarłych

Tybetańska Księga Umarłych

Podobnie jak najlepsze przewodniki, jej twierdzeniem jest „Nie panikuj!” Po śmierci mówi się, że będziesz atakowany przez grzmiące odgłosy i zdumiewające objawienie, gdy najpierw pojawiają się przed tobą pokojowe bóstwa, a potem gniewni, którzy piją krew i jedzą pokarmy przepełnionych ciałami. Jeśli jesteś bardzo nieszczęśliwy, Yama (reprezentujący siły nietrwałości i prawa przyczyny i skutku) odetnie głowę, wylizuj mózgi i pijesz krew, a potem jeść. Sztuką nie należy się bać i pamiętać, że nie ma już ciała, więc nie może cię skrzywdzić. Te bóstwa są ogromne, blotują niebo, a niektórzy mają głowy tygrysów, sępów, krokodyli, skorpionów lub nietoperzy, ale są też w naszych umysłach. Ten pomysł zafascynował Junga, który szanował Tybetańską Księgę Umarłych jako wielką pracę psychologiczną.
Zapisz się do newslettera zakładek
Czytaj więcej

Według Najwyższej Tantry Jogi (z której pochodzi Tybetańska Księga Umarłych), tylko w trakcie procesu umierania możemy osiągnąć wyzwolenie z cyklu istnienia. Zaawansowani jogini mogą przeprowadzać próby, wywołując stan śmierci, ale po śmierci pozostali musimy pamiętać o tym, co przeczytaliśmy w Tybetańskiej Książce Umarłych i wprowadzeniu jej w życie. Nawet zupełnie nieprzygotowana nie musi rozpaczać, jednakże, pod warunkiem, że wykwalifikowany guru jest w stanie przeczytać odpowiednie fragmenty naszego trupa. Powinien mieć kojący, melodyjny głos, żeby uspokoić nas.

Stawka jest wysoka: albo stajemy się oświeceni i osiągamy buddhahę, albo odradzamy, aby znów doświadczać cierpień narodzin, starości, chorób i śmierci, osadzonych w „bagnach cyklicznej egzystencji”. Jeśli się nie powiedzie, powinniśmy przynajmniej spróbować odrodzić się w miejscu, gdzie praktykuje się buddyzm, więc możemy mieć kolejny krok. Ale jest gorzej. Jeśli zdecydujemy się na złe wejście w łonie matki, możemy zostać inkarnacją jako zwierzę, urazę ducha lub piekło. Nawet Dalajlama nie jest pewny sukcesu. „Czasem się zastanawiam – przyznał we wstępie – czy naprawdę będę w stanie w pełni wykorzystać moją własną praktykę przygotowawczą, gdy nadejdzie rzeczywisty moment śmierci?”

Dodaj komentarz